Na ratunek Ajli- Wyścig z czasem. Walczymy o wyjątkowe życie.


Operacja ratująca życie czy wyrok? Świąteczno-noworoczny cud potrzebny!
Chyba jeszcze nigdy nie musieliśmy stoczyć takiej walki z czasem jak w tej chwili.

Wydawało się, że rok, który zostawiamy za sobą  nie przyniesie nam już takich niespodzianek.

Dopiero  co spłaciliśmy konia Syjona, który miał cystę w czaszce, jego leczenie niosło za sobą olbrzymie koszty. Na szczęście udało się i zabieg przeszedł pomyślnie, Syjon jest z nami, ma się dobrze i wraca powoli do pełni sprawności.
To dzięki Wam Drodzy Państwo został uratowany! Jest z nami i to jest największy prezent jaki mogliśmy dostać – jego życie.

Kolejna końska tragedia dotyczy klaczy Ajli, która została przekazana do naszego schroniska przez jej hodowcę, na dożywocie. Klacz,  jako źrebak uległa wypadkowi, jej mama stanęła na jej maleńkiej, wtedy nóżce, co spowodowało, że koń do dzisiejszego dnia nie jest w pełni sprawny i ma skrzywioną nogę w stawie. Niestety po wypadku, klacz nie została zaopatrzona weterynaryjnie w wystarczający sposób, by noga zrosła się prosto, zazwyczaj chora noga jest wkładana do gipsu. Jednak u Ajli chora noga, pozostała skrzywiona.

Niestety lata minęły ( w tej chwili ma 9 lat) i stan nogi z dnia na dzień się pogarsza, dzieje się tak od jakichś 2 miesięcy, musi zostać zoperowana.  Czas w jej przypadku jest bardzo cenny, każdy dzień jest na wagę złota, musimy jak najszybciej uzbierać minimum 2000zł, byśmy mogli umówić termin operacji w  klinice.

Na już potrzebujemy 3500zł w tym 2000zł to koszt operacji, 1500zł jest to miesiąc utrzymania konia na specjalnych pasach w klinice. Jeśli uzbieramy kwotę przynajmniej 2000 zł koń pojedzie początkiem stycznia na operację. Jeśli nie uzbiera się taka kwota do końca stycznia 2018r, będziemy musieli rozważyć eutanazję klaczy.

Takie konie jak ona, z dysfunkcją jaką ma, czeka jeden los. Choć w jej przypadku mając tak dobry rodowód,  mogła być wykorzystywana w hodowli, by rodzić źrebaki. Jeden za drugim, przynosiłaby zyski co i tak skończyłoby się rzeźnia, ze wględu na to,  że byłoby to dodatkowe  obciążenie i kilogramy  w związku z ciążą.

Ajla  z powodu kontuzji i źle zrośnietej kończyny, nie jest zdatna do jakiegokolwiek użytkowania, a  w rozumieniu zasad hodowli czystej krwi małopolskiej jest odpadem hodowlanym, takie konie spotyka jeden los…

Co roku ratuje się setki koni, by nie pojechały na rzeź, Ajla również została uratowana najpierw przez hodowcę, później przez naszą fundację, natomiast czy uda się ten drugi raz? Zawsze ciężko jest utrzymać te uratowane konie, zawsze ciężko jest uzbierać na leczenie tych koni. Dlaczego? Bo wolimy wykupić konia, wtedy czujemy się lepiej?  Wydaje nam się że zmieniliśmy świat? I mamy rację, darujemy wtedy życie, tej jakże dumnej i pięknej istocie jaką jest koń, tym razem prosimy pomóżcie uratować nam Ajlę, zmienić jej świat, przywrócić nadzieję, że znowu zobaczy słońce i będzie mogła skubać zieloną trawkę…

Możemy siąść i płakać, możemy też podjąć  decyzję jakże trudną o eutanazji klaczy, oczywiście możemy…  Jednak postanowiliśmy walczyć!
Znaleźliśmy dwie kliniki w Polsce, które na podstawie zdjęć RTG podejmą  się operacji, która polega na operacji kończyny, jej usztywnieniu i podtrzymywaniu na specjalnych pasach przez około 3 miesiące  w klinice. Koszt całkowity nie powinien przekroczyć 6500zł.

Wśród Was Państwo, są osoby, które zapytają po co? Dlaczego chcemy spróbować zebrać tąką  kwotę? Przecież za te pieniądze można kupić i uratować innego konia, który ma predyspozycje i może żyć dalej, bo nawet po operacji, nie mamy gwarancji, że ją wyleczymy. Nigdy nie ma gwarancji.

Macie Państwo swoją rację i to rozumiemy. Natomiast jesteśmy fundacją, ratujemy jeśli tylko możemy, mamy ochraniacze magnetyczne, które działają przeciwbólowo oraz przeciwzapalnie, dzięki wspaniałej osobie, która pożyczyła nam je nieodpłatnie, jest to tymczasowe rozwiązanie, ale wydaje się działać.. 

Jednak jeśli jest choć cień nadziei,  którą dały nam dwie kliniki, będziemy walczyć.

Po prostu warto….

Prosimy o wpłaty z dopiskiem „dla Ajli” na nasz nr konta:
Fundacja S.O.S dla Zwierząt
93 1560 0013 2367 0569 2079 0001

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *