Tag: potrzebna pomoc

Koniki zbierają na kowala


Chcesz pomóc? Dla nas to wymierna pomoc, by zachować w zdrowiu nasze koniki i otoczyć je opieką, na jaką zasługują prosimy o pomoc w opłaceniu kowala. Zbliża nam się termin strugania kopytek. W przerwie noworocznej musimy nastąpić korekcja kopyt u naszych podopiecznych. Prosimy nie przechodź obojętnie podaruj im taki prezent na gwiazdkę!

A jest ich łącznie dziesiątka (7 koni i 3 kuce). Każdy z nich ma swoją historię, większość uniknęła rzeźni, każdy ma swój indywidualny temperament i każdy z nich będzie z osobna przedstawiony.

Werkowanie 1 konia wynosi 60 zł to spory koszt, który ponosimy, co najmniej 6-8 razy w roku. Uratowanie koni to jedno, a zapewnienie im odpowiednich warunków, to drugie. Kopytka mają na całe życie, dlatego prosimy o pomoc w tym zakresie… Nam udało uratować ponad 10 końskich istnień, teraz musimy zadbać o ich pięlegnację i opiekę kowala. Prosimy przynajmniej raz w roku o wsparcie w tym zakresie. Korekcja odbywa się raz na 6-8 tygodni. Wszystkie konie są wykupione z transportów, baz przeładunkowych koni rzeźnych, bądź odebrane za znecanie się, za nieprawidłową opiekę.

Przedstawiamy końską ferajnę poniżej:

1. BARTEK
Jako pierwszego kopytniaka przedstawiamy Bartka. Typowy, polski konik, jeśli chodzi o charakter. Do fundacji przyjechał od prywatnej osoby, która nie miała czasu i ochoty na poświęcenie mu uwagi.

2. MISIA
Przyjechała z Pasją z tego samego miejsca, gdzie musiała pracować w rekreacji, na swoje utrzymanie. Jest również staruszką, która spędza u nas swoją emeryturę. Nieco bardziej nieufna od Pasji, bardziej dominująca. Przy ciężkiej pracy wolontariuszy stała się spokojną klaczą.

3. DUMKA
Niewielka klacz o dużym sercu dla ludzi. W fundacji jest od 18.04.2014 r. Trafiła do nas, ponieważ stajnia, w której wcześniej przebywała, została zamknięta. Przyjechała z dwoma innymi końmi: Pasją i Misią. Szybko odnalazła się w nowym miejscu, z nowymi ludźmi oraz końmi. Dumka jest zrównoważona, ufna i przyjacielska.

4. SYJON
Koń wykupiony od handlarza i uratowany przed rzeźnią. W zasadzie przypadkiem, bo miała do nas przyjechać tylko klacz, której już z nami niestety nie ma – Arisza, ale on wyrwał się za nią i tak zaczęła się nasza znajomość. Spokojny, zrównoważony, czasem flegmatyczny. Wiemy, że dorastał swobodnie z innymi końmi, ponieważ jest doskonale zsocjalizowany, ufny i pozytywnie nastawiony na człowieka.

5. HIPOLIT
Pierwotnie miał służyć do hipoterapii niepełnosprawnego dziecka. Niestety, a może na szczęście – bo własnie tak trafił do nas – ten kilkuletni wałach bardziej pasuje do sportowego parkouru, biegów z przeszkodami, a nawet wyścigów. Ma zdecydowany charakter i nie pozwala sobie w kaszę dmuchać. Uparty i czasem zadziorny, ale mimo wszystko ma swoj urok i jest bardzo inteligentny, a raczej cwany.

6. LENY
To hucułek wykupiony przed rzeźnią i przekazany pod nasza opiekę. Na początku był bardzo nieufnym ogierem, potrafiącym ugryźć. Obecnie to współpracujący z człowiekiem wałaszek, bardzo dzielny, mądry i zdolny.

7. AJLA
Urodzona w znanej hodowli. Niestety, klacz nie miała tyle samo szczęścia, co inne rasowe konie, ponieważ ma skrzywioną prawą przednią nogę. Noga nie przeszkadza w chodzeniu oraz nie sprawia bólu. Klacz nie kuleje. Na początku była nieufna, ale teraz to rezolutna, wesoła i pełna życia dziewczyna.

8. MUFFIN
Kucyk wykupiony od handlarza. Mały ciałem, ale wielki duchem i sercem. Mufinek to kucyk o cudownym sercu i charakterze. Potrafi rozweselić każdego. Przy nim nie można się nudzić, a uśmiech nie schodzi z twarzy. To kucyk, który lubi pieszczoty, ale nie zawsze ma na nie ochotę, czasami woli zabawę. Jego ulubiona zabawa z człowiekiem to gra w berka. Potrafi biegać cały dzień i jeszcze mu mało. Uwielbia, kiedy jest w centrum uwagi. Lubi, kiedy ktoś go goni, ale także lubi gonić innych.

9. KEFIR
Kucyk, który nie jest już najmłodszy, ma ponad 10 lat. Kefir miał kiedyś swojego właściciela, który nie dbał o małego kucyka oraz nie udzielił mu pomocy, kiedy zaczął poważnie chorować. Choroba postępowała w momencie, kiedy Kefira zaczęły boleć nogi. Jednak właściciel nic sobie z tego nie zrobił, bo przecież wizyta weterynarza kosztuje. W efekcie zaniedbania ochwat objął wszystkie cztery nogi.
Kiedy pierwszy raz go zobaczyliśmy, nie wstawał i leżąc zjadał wszystko, co miał w zasięgu pyska. Byłego właściciela udało się nakłonić do dobrowolnego oddania zwierzęcia. Tak Kefirek, wcześniej zwany Kubusiem, trafił do nas. Rozpoczęło się długie i żmudne leczenie oraz łagodzenie bólu. Leczenie weterynaryjne, zabiegi pielęgnacyjne oraz odpowiednia dieta zrobiły swoje. Efekty przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Kefir stał się radosnym, pełnym życia oraz żyjącym bez bólu kucykiem. Nigdy nie wróci do pełnego zdrowia. Aktualnie chodzi, jak ma lepszy dzień to nawet podkłusuje. Jest to wesoły ogier, który lubi się przytulać. Lubi także spędzać czas z człowiekiem.

10. RUDI
Kucyk odebrany ze złych warunków. Bardzo towarzyski, żarłoczny i wesoły.
Lubi spacerki i jest łakomczuchem. Swoją nieciekawą przeszłość zostawił już za sobą.

Potrzebujemy 710zł na opłacenie kowala. Prosimy o pomoc dla naszych kopytniaków. Poznaliście ich historię, one liczą na Waszą pomoc!

Kosztorys: 60zł – jeden konik x 11 koni = 660zł za usługę kowala

 

Na ratunek Ajli- Wyścig z czasem. Walczymy o wyjątkowe życie.


Operacja ratująca życie czy wyrok? Świąteczno-noworoczny cud potrzebny!
Chyba jeszcze nigdy nie musieliśmy stoczyć takiej walki z czasem jak w tej chwili.

Wydawało się, że rok, który zostawiamy za sobą  nie przyniesie nam już takich niespodzianek.

Dopiero  co spłaciliśmy konia Syjona, który miał cystę w czaszce, jego leczenie niosło za sobą olbrzymie koszty. Na szczęście udało się i zabieg przeszedł pomyślnie, Syjon jest z nami, ma się dobrze i wraca powoli do pełni sprawności.
To dzięki Wam Drodzy Państwo został uratowany! Jest z nami i to jest największy prezent jaki mogliśmy dostać – jego życie.

Kolejna końska tragedia dotyczy klaczy Ajli, która została przekazana do naszego schroniska przez jej hodowcę, na dożywocie. Klacz,  jako źrebak uległa wypadkowi, jej mama stanęła na jej maleńkiej, wtedy nóżce, co spowodowało, że koń do dzisiejszego dnia nie jest w pełni sprawny i ma skrzywioną nogę w stawie. Niestety po wypadku, klacz nie została zaopatrzona weterynaryjnie w wystarczający sposób, by noga zrosła się prosto, zazwyczaj chora noga jest wkładana do gipsu. Jednak u Ajli chora noga, pozostała skrzywiona.

Niestety lata minęły ( w tej chwili ma 9 lat) i stan nogi z dnia na dzień się pogarsza, dzieje się tak od jakichś 2 miesięcy, musi zostać zoperowana.  Czas w jej przypadku jest bardzo cenny, każdy dzień jest na wagę złota, musimy jak najszybciej uzbierać minimum 2000zł, byśmy mogli umówić termin operacji w  klinice.

Na już potrzebujemy 3500zł w tym 2000zł to koszt operacji, 1500zł jest to miesiąc utrzymania konia na specjalnych pasach w klinice. Jeśli uzbieramy kwotę przynajmniej 2000 zł koń pojedzie początkiem stycznia na operację. Jeśli nie uzbiera się taka kwota do końca stycznia 2018r, będziemy musieli rozważyć eutanazję klaczy.

Takie konie jak ona, z dysfunkcją jaką ma, czeka jeden los. Choć w jej przypadku mając tak dobry rodowód,  mogła być wykorzystywana w hodowli, by rodzić źrebaki. Jeden za drugim, przynosiłaby zyski co i tak skończyłoby się rzeźnia, ze wględu na to,  że byłoby to dodatkowe  obciążenie i kilogramy  w związku z ciążą.

Ajla  z powodu kontuzji i źle zrośnietej kończyny, nie jest zdatna do jakiegokolwiek użytkowania, a  w rozumieniu zasad hodowli czystej krwi małopolskiej jest odpadem hodowlanym, takie konie spotyka jeden los…

Co roku ratuje się setki koni, by nie pojechały na rzeź, Ajla również została uratowana najpierw przez hodowcę, później przez naszą fundację, natomiast czy uda się ten drugi raz? Zawsze ciężko jest utrzymać te uratowane konie, zawsze ciężko jest uzbierać na leczenie tych koni. Dlaczego? Bo wolimy wykupić konia, wtedy czujemy się lepiej?  Wydaje nam się że zmieniliśmy świat? I mamy rację, darujemy wtedy życie, tej jakże dumnej i pięknej istocie jaką jest koń, tym razem prosimy pomóżcie uratować nam Ajlę, zmienić jej świat, przywrócić nadzieję, że znowu zobaczy słońce i będzie mogła skubać zieloną trawkę…

Możemy siąść i płakać, możemy też podjąć  decyzję jakże trudną o eutanazji klaczy, oczywiście możemy…  Jednak postanowiliśmy walczyć!
Znaleźliśmy dwie kliniki w Polsce, które na podstawie zdjęć RTG podejmą  się operacji, która polega na operacji kończyny, jej usztywnieniu i podtrzymywaniu na specjalnych pasach przez około 3 miesiące  w klinice. Koszt całkowity nie powinien przekroczyć 6500zł.

Wśród Was Państwo, są osoby, które zapytają po co? Dlaczego chcemy spróbować zebrać tąką  kwotę? Przecież za te pieniądze można kupić i uratować innego konia, który ma predyspozycje i może żyć dalej, bo nawet po operacji, nie mamy gwarancji, że ją wyleczymy. Nigdy nie ma gwarancji.

Macie Państwo swoją rację i to rozumiemy. Natomiast jesteśmy fundacją, ratujemy jeśli tylko możemy, mamy ochraniacze magnetyczne, które działają przeciwbólowo oraz przeciwzapalnie, dzięki wspaniałej osobie, która pożyczyła nam je nieodpłatnie, jest to tymczasowe rozwiązanie, ale wydaje się działać.. 

Jednak jeśli jest choć cień nadziei,  którą dały nam dwie kliniki, będziemy walczyć.

Po prostu warto….

Prosimy o wpłaty z dopiskiem „dla Ajli” na nasz nr konta:
Fundacja S.O.S dla Zwierząt
93 1560 0013 2367 0569 2079 0001